Zabezpieczamy się przed zimą

Przeciętna zima jak mogłoby się wydawać to zmartwienie głównie dla ludzi bezdomnych i drogowców. Okazuje się jednak, że bardzo często nie doceniamy jej siły i znaczenia w sprawach, które są nam o wiele bliższe. Przykład? Dom. O tym, jak mróz może niszczycielsko wpływać na zabudowania nie trzeba chyba mówić nikomu, kto ma chociażby blade pojęcie o nieruchomościach. W tym tekście jednak nie chcę skupiać się na czysto technicznych aspektach zabezpieczania nieruchomości przed mrozem, a raczej o praktykach, które podniosą bezpieczeństwo nasze i naszych bliskich podczas zimowych dni spędzanych w pobliżu i wewnątrz naszego domu. Po pierwsze - dach. Nikomu nie trzeba mówić, że zima równa się śnieg. Zbyt duże ilości białego puchu, jeśli nie będą systematycznie usuwane z nieprzystosowanych do niego dachów, mogą dać efekt w postaci zarwania, czy mokrych zacieków na sufitach i ścianach domu. A do tego jeszcze konieczność usuwania sopli z rynien. Powyższe sprawy oczywiście nie wyczerpują problemu - więcej jednak dopiero w następnym artykule.